Myoshu A. Jędrzejewska

CO KAŻDY PRAKTYKUJĄCY WINIEN WIEDZIEĆ O NAUCZYCIELACH DHARMY.


Buddyzm jest religią. Jeśli studiujemy buddyzm nie jako religie, którą praktykujemy, a w celach jedynie poznawczych (np. jako studenci filozofii czy religioznawstwa), to odnosimy się do wykładowcy buddyzmu jak do każdego innego nauczyciela religii. Buddyzm wykładają w krajach Zachodu liczni chrześcijanie, często księża czy mnisi katoliccy lub pastorzy kościołów reformowanych.
Natomiast w przypadku, gdy praktykujemy buddyzm, każdy nauczyciel buddyjski, każdy mnich czy kapłan buddyjski powinien być dla nas reprezentacją Buddy, czyli winien być traktowany z wyjątkowym szacunkiem i wdzięcznością, którą jesteśmy mu winni jako temu, który chroni bezcenne nauki Buddy i dzieli się nimi z nami.
Szacunek ten nie powinien być uzależniany od szczególnych kwalifikacji danego nauczyciela czy też jego osobowości - mniej czy bardziej atrakcyjnej. Należy się niezależnie też od poziomu realizacji religijnej danego nauczyciela. Jest to, bowiem szacunek okazywany Naukom, które pochodzą od Buddy i które za ostateczny cel maja przekształcenie nas w Buddów (czyli zespolenie nas z Absolutem Odwiecznym).
Jak to głosi Garland Sutra cytowana przez Shinrana Shonina w KyoGyoShinSho: "Kto kłania się mnichowi buddyjskiemu, zawsze kłania się jego szacie, która przedstawia samego Buddę."
Należy również uprzytomnić sobie, że w kraju pozbawionym utrwalonej kultury buddyjskiej brakuje miejscowych autorytetów wyznaczających w miarę kompetentnie kwalifikacje nauczyciela buddyzmu. Legitymuje się więc on zawsze licencją zagraniczną, której pragnący się od niego uczyć muszą po prostu zaufać To prawda, że dyplom nie gwarantuje w żadnej dziedzinie absolutnego mistrzostwa. Ale też jest prawdą, że uzyskanie dyplomu gwarantuje przynajmniej minimum potrzebnej do nauczania wiedzy.
Wybór nauczyciela buddyzmu jest wynikiem całkowicie wolnej decyzji ucznia. Uczeń jednak nie musi być zaakceptowany przez każdego upragnionego przezeń nauczyciela. Należy sobie również zdawać sprawe i z tego, że zarówno uczeń może zrezygnować z dalszego nauczania, jak i nauczyciel może uznać, że uczeń nie nadaje się do prowadzenia przez niego dalej. Nauczanie, jak każdy proces niesie ze sobą wiele zmian. Buddyzm jest szkołą życia w Zmianie.
Pomiędzy nauczycielem buddyjskim a uczniem, który pod jego kierunkiem praktykuje, ma miejsce bardzo szczególny układ karmiczny. Wybór takiego nauczyciela w krajach niebuddyjskich (bez utrwalonych tradycją i kulturą instytucji buddyjskich) jest najczęściej bardziej intuicyjny niż rozumowy. w prawidłowej strukturze karmicznej takiegoż układu manifestują się tu związki karmiczne z porzednich żywotów określane jako karma buddyjska(BUSTU-EN).
Taki nauczyciel uczy nie tylko tekstów, ale udziela siebie samego jako swego rodzaju "podręcznika". Jego życie przeplata się i wiąże z życiem uczniów często nawet mocniej niż w rodzinie. Nauczyciel praktykujący i nauczający w kraju niebuddyjskim takim jak np. Polska jest zmuszony nie tylko przekazać wiernie w treści kanon swej tradycji, ale i przybliżyć znaczenie terminologii buddyjskiej uczniom, którzy wychowywani i kształceni są w kulturze bardzo rożnej od tej, w której buddyzm jest obecny od wieków. Na nauczyciela takiego spada też niełatwe zadanie proponowania rozwiązań kompromisowych dla względnego przynajmniej pogodzenia etyki buddyjskiej z nieco inaczej uwarunkowana moralnością np. chrześcijańską (jak w Polsce).
Nauczyciel ten ma więcej obowiązków i ponosi znacznie większą odpowiedzialność karmiczną, niż trzymający się jednie litery wykładanych sutr nauczyciel akademicki.
Żaden uczeń nie może umknąć jego uwadze. Każde potknięcie ucznia bada on jak własne. Czuje się odpowiedzialny za przyciągnięcie karmiczne uczniów do siebie i najczęściej jest oddany swym uczniom bez reszty. Każdy nauczyciel pracujący w kraju niebuddyjskim działa w świadomości, że uczy czegoś, co jest w dużym stopniu "pod prąd" tradycyjnej tam kultury, czyli będzie napotykać na pewien emocjonalno-intelektualny opór. Nie ma dwu jednakowych ludzi, ani dwu jednakowych nauczycieli. Wybieramy nauczyciela, bo przemawia on do naszego rozumu jak i do naszej intuicji.
Jeśli chcemy się czegoś nauczyć, musimy mieć do swego nauczyciela zaufanie. Musimy czuć, że zna on prawidłowo Nauki, które nam przekazuje. Powinniśmy więc być świadomi, że będzie on nas uczył czegoś, co może być trudne do pojęcia i do wyobrażenia. Jeśli zaczniemy dyskutować czy odrzucać to, czego on naucza, opierając się na hakarai (rozumowych przemyśleniach czy emocji), nie zrobimy zauważalnego postępu.
Prawidłowe pojmowanie Nauk jest właściwie pozarozumowe. Jest wynikiem oddziaływania na nasz umysł energii Buddy Amidy (Hongan). Zalecane nam praktyki maja jedynie (lub aż) na celu wypracowanie w nas gotowości udostępnienia umysłu transcendentnej energii Tariki (Hongan).
Żaden nauczyciel nie czyni cudów, nie zbawia nikogo, ani nie oświeca. Ale może być sam przykładem istoty emancypowanej, żyjącej ponad trudnościami samsary, czy też może nas po prostu informować o możliwości lepszego, szczęśliwszego ułożenia sobie życia, ucząc nas jak takowego dostąpić.
Tworzenie kongregacji buddyjskiej w kraju nieorientalnym, która by nie otaczała szczególnym szacunkiem swego nauczyciela, nie może rokować dobrze. Wspólnota taka szybko przeradza się w kółko dyskutantów, które zarówno zmienia nauki jak i praktyki w stopniu znacznie odbiegającym od tego, co podają źródła.
Gdy w kongregacji zaczynają dominować układy towarzyskie uczniowie usiłują sprowadzić nauczyciela do swojego poziomu i postawić na równi z nimi. Zamiast się uczyć, zaczynają mieć własne opinie. Wydaje im się, że nauczyciel też ma własne opinie. Zaczynają ignorować fakt że nauczyciel uczy ich opinii Buddy. Zaczynają się intrygii, pomawiania, plotkowania, emocje - droga prosto w piekło.
W każdym społeczeństwie jest mnóstwo organizacji, gdzie człowiek może się wyżyć społecznie, intelektualnie, twórczo, charytatywnie, hobbystycznie, artystycznie, itp. W tym celu nie należy zmieniać religii. A jeśli już się ją zmienia, należy to robic z przyczyn duchowych, a nie pod wpływem impulsywnej nadzieji na samsaryczne korzyści(wsparcie materialne, sponsorowany wyjazd za granicę, awans społeczny, spotkanie partnera, zwrócenie na siebie uwagii, znalezienia tanim kosztem towarzystwa, które będzie czuło się zmuszone, nas tolerowac, itp.)
Nie mając na celu zniechęcanie kogokolwiek do praktykowania buddyzmu, a w szczególności Jodo Shinshu, chciałabym jednak podkreślić, że:
1) Sangha Jodo Shinshu jest kongregacją religijną zawiązaną w celu praktykowania i nieustannego studiowania tradycji zwanej Jodo Shinshu, która wywodzi się z realizacji religijnej Japończyka Shinrana Shonina (12/13 w.)
2) Sangha Jodo Shinshu nie prowadzi specjalnych kursów wprowadzających - każdy z praktykujących musi dokonać dużego wysiłku zarówno opanowania chantingu, jak i zapoznania się z udostępnianą wiedzą (inne Sanghi w Polsce prowadzą naukę medytacji). Podstawową praktyka Jodo Shinshu jest Nembutsu (utrzymywanie Imienia Buddy w umyśle)
3) Uczniowie są zobowiązani przede wszystkim do życia w Nembutsu, czyli dążenia do zjednoczenia swego umysłu z Buddą Amidą. Ze zjednoczenia takiego płyną najlepsze wybory, najlepsze pomysły jak i poczucie szczęścia.
Konsultacje opata są interpretacją problemu uczniów wyłącznie w świetle Dharmy. Opat jako kapłan Jodo Shinshu nie ma osobistego zdania NA ŻADEN z nurtujących praktykujących temat. Wszelkie więc konsultacje winny mieć w miarę możności charakter grupowy, by udostępnić wszystkim praktykującym wiedze łączenia filozofii Nauk z praktyką
życia codziennego.
4) Należy zawsze pamiętać, że celem każdego praktykującego NIE jest zostanie nauczycielem buddyjskim, identycznym czy różnym od aktualnie wybranego. CELEM JEST uzyskanie umysłu Buddy na drodze zjednoczenia z Buddą Amidą w Nembutsu. 5) W żadnym wypadku nie należy wszczynać dyskusji (z konieczności zawsze jest to hakarai) oceniających postępowanie kapłanów czy praktykującyh współtowarzyszy w Dharmie. Dyskusje takie są jedynie wyrazem walki ego o utrącenie praktyki Nembutsu. Przy braku oświecenia wszelkie interpretacje są we wszechwładnym władaniu pięciu trucizn umysłu i prowadzą do zamieszania czy wręcz rozbicia Sanghi. A to oznacza dla mącicieli utworzenie karmy tzw. wykroczenia śmiertelnego, interpretowanego przez Shinrana jako czynu równego zabiciu Buddy. Podobnie "zabijaniem Buddy" jest według Shinrana i to szczególnie w tradycji Jodo Shinshu, opierającej się przede wszystkim na zaufaniu do Przekazu, krytykowanie nauczyciela. Nauczyciel zawsze, niezależnie jak interpretuje go bonno uczniów, jest dla nich wypromieniowaniem Buddy Amidy. Nauczycielem w Jodo Shinshu zostaje od ponad 150 lat jedynie kapłan, którego umiejętności wiarygodnego przekazywania Nauk zostały zbadane i uwierzytelnione przez Honganji. Tradycja Honganji współczująco więc nie dopuszcza w ogóle możliwości kwestionowania czegokolwiek, co robi czy naucza kapłan Honganji, przez jakiegokolwiek niewyświęconego czy stojącego niżej w hierarchii kościelnej.
6) Żeby zapoznać się z buddyzmem wystarczy poczytać dostępne na rynku książki, czy zapisać się na odpowiedni uniwersytet. Nie zalecałabym rozpoczynania kontaktów z buddyzmem od wstępowania bez przygotowania do jakiejkolwiek Sanghi, by jedynie przyjrzeć się ludziom tam praktykującym. Łatwo wtedy o pochopne sądy i wnioski, które nie przysporzą nam szczęścia.